sobota, 14 marca 2015
Znałam kiedyś dwie małe dziewczynki. Mieszkały w czteropiętrowym bloku i były sąsiadkami. Ania miała sześć lat, chodziła do zerówki, a Zosia siedem i uczyła się w pierwszej klasie. Ta pierwsza była blondynką, druga brunetką. Obie wesołe, zawsze uśmiechnięte, pełne szalonych pomysłów, rzadko mogły dłużej usiedzieć na miejscu. Codziennie po szkole zjadały obiad i już do wieczora spędzały czas ze sobą, a gdy zbliżała się noc ciężko było im się rozstać. I tak przez rok, prawie codziennie. Co robiły, gdy były razem? Czasami grały w karty, w piotrusia albo w wojnę. Czasami była to jakaś gra planszowa, ale ponieważ najbardziej lubiły być w ruchu, ciągle zmieniały miejsce pobytu. Podwórko, mieszkanie, mamom ciężko było je upilnować. Nigdy jednak nie były same. Zawsze towarzyszyły im zabawki. Maskotki duże, małe, najrozmaitsze zwierzątka, misie, byczek, kaczka, stonoga, psy i wiele innych. Mówiły do nich, rozmawiały z nimi, robiły przedstawienia nie zwracając uwagi na o gdzie akurat się znajdują i kto im się przygląda. Widziałam teatrzyk z zabawkami, maskotkami w roli głównej na poczcie, sklepach, w centrum miasta i na chodnikach wśród gęsto przechodzących ludzi. Obserwując te scenki nie można było powstrzymać śmiechu, a dzień stawał się od razu weselszy. Szczególnie jedna scenka zapadła mi w pamięci. Dziewczynki miały pluszową maskotkę, była to bardzo duża czerwona głowa byka z czarnymi rogami. Ciągały ją na skórzanym pasku, przez podwórko, sklepy i po domach. Głośno przekomarzały się ze sobą i z głową byka, odgrywając korridę. Ania i Zosia dostarczały ludziom mnóstwo radości przez rok, bo później jedna z nich przeprowadziła się do innego miasta, a nam pozostały tylko wspomnienia po dwóch małych, wesołych, trochę szalonych dziewczynkach, nierozłącznych zawsze i wszędzie. Dajmy dzieciom trochę swobody, nie pouczajmy ich. Małe dzieci nie muszą się wszystkiego wstydzić. Wychodząc z pociechami z domu pozwólmy im zabrać ze sobą ich ukochane zabawki, a inicjatywa dzieci naprawdę nas mile zaskoczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz