piątek, 6 marca 2015

Będąc dziś w mieście wstąpiłam do sklepu z zabawkami. Często to robię, kiedy tylko mam okazję, ponieważ w dzieciństwie za zabawki służyły mi kamyki, patyki, liście, błoto na podwórku, a kotki zastępowały maskotki przytulanki. To co zobaczyłam w tym sklepie sprawiło mi ogromną radość. Czego tam nie było: zabawki, maskotki, gry dla dzieci, planszowe, towarzyskie. Nie wiedziałam, w którą stronę się udać, czego najpierw dotknąć, które pudełko wziąć do ręki, którą maskotkę przytulić. Co wybrać, co kupić? Aby wynagrodzić sobie lata dzieciństwa, najchętniej wzięłabym wszystko. Chodząc po sklepie zastanawiałam się co kupić i dla kogo. Wybrać coś dla siebie, dla dzieci, a może coś na party z koleżankami. Z chęcią kupiłabym coś dla każdego, gdyby nie ograniczony budżet. Dzieci uwielbiają maskotki, ja lubię gry logiczne, a na spotkanie z koleżankami  najlepsza byłaby gra dla dorosłych, coś dla śmiechu i zabawy. Tym razem dzieci muszą zadowolić się pudełkiem puzzli. Do ułożenia mają sto dwadzieścia nie za dużych, nie za małych elementów, w sam raz. Po złożeniu tych nieregularnych i jakże barwnych prostokącików, na głównym planie pojawi się grubiutka postać Kubusia Puchatka w czerwonej koszulce z beczułką pełną miodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz