środa, 29 lipca 2015

Które dzieci nie kochają Kubusia Puchatka, książki czytają rodzice już najmłodszym. Sama czytałam swoim pociechom i razem śmialiśmy się do rozpuku z zawsze kończących się happy endem przygód przyjaciół Kubusia Puchatka. Moim ulubionym bohaterem był Tygrysek, ale wszystkie zwierzątka mogą nauczyć czegoś mądrego i dorosłych. Zwierzątka ze stumilowego lasu są odzwierciedleniem ludzkich charakterów. Razem tworzą grupę wiernych przyjaciół, na których zawsze można polegać. Z książeczek świerszczyków, kolorowanek, doszłam do puzzli, przedstawiających historyjki z czytanek. Wybór puzzli jest ogromny, od kilku elementów dla najmłodszych po kilka tysięcy. "Kąpiel Prosiaczka" to puzzle od trzech lat, zawierają 30 elementów i są pokryte farbą ekologiczną z papieru odbijającego światło. Obrazek przedstawia Kubusia myjącego Prosiaczka w balii z wodą, bo świnki lubią się brudzić. Otaczają ich przyjaciele, Osiołek, Królik i Tygrysek. Każde ze zwierzątek na pewno ma jakąś radę dla Prosiaczka który na pewno nie przepada za kąpielą w czystej wodzie. Miś chciałby widzieć czystego Prosiaczka, więc bardzo delikatnie i czule , jak to jest w zwyczaju Kubusia stara się go umyć. To moja historyjka jaką mi podpowiada moja wyobraźnia. Każde dziecko po ułożeniu puzzli "Kąpiel Prosiaczka" dorobi sobie swoją opowieść. Puzzle z Kubusiem Puchatkiem i przyjaciółmi pobudzają wyobraźnię, wnoszą dużo śmiechu i dobrej zabawy przy układaniu dla dzieci i dorosłych którzy pomagają przy złożeniu puzzli w jeden wesoły i bardzo kolorowy obrazek.




poniedziałek, 27 lipca 2015

Basia uwielbia puzzle Magic Decor. Ściana nad łóżeczkiem obwieszona jest świecącymi w ciemności obrazkami. Dlatego Basia nie boi się spać przy zgaszonym świetle. Wystarczy że przed snem zaświeci światło w pokoju , ułożone z puzzli obrazki opowiadają jej bajki do snu. Świecące w ciemności puzzle złożone i oprawione w ozdobną ramkę dołączoną do kompletu dostarczają dziewczynce miłych wrażeń. Patrząc na bohaterów filmów animowanych wyobraża sobie, że jest na ich miejscu i marzy radośnie zasypiając. Dziewczynka z rodzicami wybiera się do swojej pięcioletniej kuzynki na imieniny. Pomyślała że skoro jej puzzle Magic Decor sprawiają tyle przyjemności to chciała by aby Iwonka też miała kolorowe, pełne marzeń sny. Wraz z mamą wybrały się do sklepu po prezent. Basia wybrała dla kuzynki puzzle "Avengers", mając nadzieję że ułożą je razem. Przyjęcie imieninowe udało się znakomicie. Było dużo śmiechu, wesołych gier i zabaw na świeżym powietrzu bo pogoda dopisała, a na dzielenie tortu nie trzeba było nikogo zwoływać. Wypieki i kanapki przygotowane przez mamę Iwonki wszystkim gościom smakowały. Późnym popołudniem dzieci wyszły z przyjęcia, jednak Basia została u kuzynki na noc. Była ciekawa jakie Iwonka dostała prezenty, i bardzo chciała ułożyć razem z siostrą cioteczną puzzle jej podarowane. W prezentach odpakowały książki, maskotki, była też jedna gra i Basi puzzle. Po ułożeniu na kuzynce zrobiły ogromne wrażenie. Ponieważ robiło się już ciemno na dworze, zaświeciły światło w pokoju i poszły się myć przed snem, a w tym czasie puzzle się naświetlały. Gdy wróciły i zmęczone położyły się do łóżek a mama zgasiła światło. Oczom Iwonki ukazał się piękny widok, aż krzyknęła z zachwytu: -"Jakie piękne!". Po wrażeniach z całego dnia szybko zasnęły. Gdy tylko wstanie nowy słoneczny dzień obrazek wciąż będzie wisiał na ścianie w pokoju Iwonki i będzie mogła cieszyć się wystrojem wnętrza, a w nocy spokojnie zasypiać mając bajkowe sny. 

sobota, 25 lipca 2015

Siedmioletnia Monika uwielbia lalki Barbie i kolor różowy. Gdy tylko zobaczy nową kolekcję lalek, lub czegoś co jest z nimi związane prosi rodziców o zakup. Jej pokój ma kolor różu, ściany, firanka, pościel wszelkie drobiazgi związane są z Barbie. Plecak i piórnik do szkoły też są z wizerunkiem lalki. Sama też ubiera się na styl Barbie, w przyszłości chce zostać modelką. Lalki Barbie u Moniki mają właściwie wszystko co ma dorosły człowiek, a nawet więcej. Stroje na każdą okazję, dom z pokojami, kuchnią, i łazienką, no i oczywiście samochód. Najnowszym nabytkiem Moniki są puzzle "Barbie super księżniczka". Co prawda na ścianach w pokoju dziewczynki wiszą już obrazki z Barbie ułożone z puzzli, ale czas na zmianę. Jest to nowa kolekcja puzzli z Barbie, składająca się ze 100 klocków, obraz będzie miał wymiary około 28 na 48 cm. Monika zaprosi koleżanki aby się nim pochwalić. Każda z przyjaciółek dziewczynki ma te same zainteresowania, wspólnie utworzyły klub Barbie. Jeśli któraś z nich zauważy nową lalkę lub dodatek do niej natychmiast informuje o nim swoje koleżanki z klubu. W ten sposób dziewczynki mają prawie identyczne pokoje, ubrania i oczywiście Barbie i ich dodatki. W ten sposób w przyjaciółkach nie wzbiera zazdrość. Obraz na ścianie spodobał się wszystkim. Jest bardzo kolorowy, przedstawia dwie super ubrane dziewczyny na tle miasta. Jutro już każda z dziewcząt będzie miała swoje puzzle "Barbie super księżniczka". Po ułożeniu obrazek będzie ozdabiał którąś ze ścian pokoi przyjaciółek. 

środa, 22 lipca 2015

Adaś ma trzy latka, duże niebieskie oczy i blond włosy opadające na ramiona lekkimi loczkami. Często z rodzicami wyjeżdża na wieś do babci i dziadka. Dziadek woła do niego Adasia bo z wyglądu bardziej przypomina dziewczynkę niż chłopca. Adaś nie lubi gdy dziadek przekręca jego imię, złości się i krzyczy że on jest chłopczykiem i nie lubi dziewczynek bo płaczą. Za to Adaś uwielbia zwierzątka. W gospodarstwie dziadka chłopiec ma okazję zobaczyć i zaprzyjaźnić się z niektórymi z nich. Wstaje wcześnie rano by wraz z babcią nakarmić kury. Na dzień dobry przybiega do niego kundelek, który też ma tam swoją budę. Potem przygląda się jak dziadek wlewa świnkom do koryta. W dali widzi pasące się krowy na łące. Gdy musi wracać do miasta zaczyna marudzić i popłakiwać, wtedy dziadkowie się śmieją i przypominają mu że przecież nie jest dziewczynką. Chłopiec jest szczęśliwy u dziadków, najchętniej został by tam na stałe. Dziadek obiecał mu że jak dorośnie przejmie całe gospodarstwo. Póki co Adaś jest malutki i bardzo tęskni za dziadkami i zwierzętami z gospodarstwa. Babcia wpadła na świetny pomysł, żeby wnukowi nie było smutno i żeby mniej tęsknił kupiła chłopcu puzzle składające się z piętnastu elementów o nazwie "Farma". Obrazek po ułożeniu przedstawiał farmę ze zwierzątkami takimi jak u dziadka. Na łące pasie się koń, w zagrodzie biegają świnki, po podwórku chodzi kurka z kurczątkami, jest tam też kotek i piesek. Wszystko bardzo kolorowe i mieszczące się w ramce która ułatwia układanie puzzli. Chłopcu bardzo spodobały się puzzle, obiecał dziadkom że nauczy się układać i przywiezie obrazek na wieś żeby powiesić w swoim pokoju. obiecał też rozpoznawać wszystkie kolory które zobaczy na obrazku. Nie umiał jeszcze wymienić większości kolorów, pytany zgadywał, nie przywiązując zbytniej wagi do nauki. Teraz będzie miał okazję zabłysnąć, nauczy się rozpoznawać kolory i wreszcie policzy wszystkie zwierzęta u dziadka bo nigdy nie mógł się ich doliczyć. Z dwóch robiło się sześć a siedmiu cztery, jak policzy zwierzątka na "Farmie" po ułożeniu puzzli to i u dziadków w gospodarstwie dziadków policzy kurki, krowy, kotki, świnki . W przedszkolu Adaś pokaże obrazek w ramce dzieciom i opowie o farmie swojego dziadka, bo nie wszystkie dzieci mają okazję wyjechać na wieś i pomagać w gospodarstwie.

poniedziałek, 20 lipca 2015

"Pięć Sekund", to gra planszowa towarzyska dla dzieci od ósmego roku życia, polecana przez Radio Czwórka i przeze mnie. Może grać od trzech do sześciu osób, więc na pewno nie zabraknie adrenaliny. W grze chodzi o szybkie myślenie i szybkie odpowiadanie, ponieważ w pięć sekund trzeba udzielić odpowiedzi aż na trzy pytania wylosowane przez graczy siedzącemu na gorącym krześle. Kulkowy czasomierz dokładnie odmierzy czas, więc nie ma możliwości zastanawiania się nad pytaniami. Może uratować opowiadającego jedynie wylosowana karta z napisem następny, lub przekazuje pytanie. Jednak po udzieleniu poprawnych odpowiedzi gracz przesunie swój pionek na planszy w stronę mety, a przecież właśnie o to chodzi aby jak najszybciej na niej się znaleźć. Stres jaki towarzyszy grze "Pięć Sekund" na pewno nie jest sprzymierzeńcem dla grających. Gra jest towarzyska, więc nasze dziecko nie będzie spędzało czasu samotnie, o nudzie też można zapomnieć. Grając w "Pięć Sekund" dzieci będą mniej podatne na stres, nauczą się logicznego myślenia nabiorą nawyku zwięzłych ale poprawnych odpowiedzi co na pewno zaowocuje w szkole. Jest to gra przyjazna dzieciom, nie zawiera szkodliwych materiałów. Będzie mądrze wybranym prezentem, a dzieci grając w "Pięć Sekund" będą dobrze się bawić.


sobota, 18 lipca 2015

Kolejne dni były już słoneczne i ciepłe, dzieci spędzały czas na świeżym powietrzu. Trochę przebywały na plaży opalając się i pluskając w morzu. Poszły też do zoo, pobawiły się z fokami w fokarni, przepłynęły statkiem, aż zmęczyły się codziennymi wycieczkami i zapragnęły zostać w domu. Tylko co tu robić żeby się nie nudzić i i nie rozrabiać. Tym razem rodzice Ani i Krzysia wzięli sprawy w swoje ręce. Mama w sklepie z zabawkami znalazła grę "Pięć Sekund Junior", w którą mogło grać od trzech do sześciu graczy. Gra okazała się trafiona, dzieci było czworo i w odpowiednim wieku. Natychmiast rozsiadły się przy stole i rozpakowały pudełko, a mama przeczytała im instrukcję i prostym językiem tak aby dzieci zrozumiały wytłumaczyła jakie są zasady. Na początku było trochę chaosu i zamieszania jednak mama konsekwentnie i ze stoickim spokojem powtarzała reguły gry. Starsze dziewczynki chciały udowodnić że są mądrzejsze od chłopców więc bardzo chętnie odpowiadały na wylosowane pytania a nawet każda chciała wziąć pytanie na siebie ,gdy któryś z chłopców nie umiał na nie odpowiedzieć. Ania i Hania rywalizowały też między sobą, która szybciej odpowie, której odpowiedź będzie trafniejsza. Każda chciała zabłysnąć przed braćmi i rodzicami. Kuzynowie zaś zdobywali nowe wiadomości bo na niektóre pytania mogli nie znać jeszcze odpowiedzi. Gra wciągnęła ich przez parę kolejnych dni. Ponieważ pytań jest dużo a każde dziecko chciało dostać to na które jeszcze nie odpowiadało, no i każde choć raz chciało wygrać. I tak przy puzzlach, wycieczkach i grze wesoło i przyjemnie minęły dwa tygodnie. N auka przez zabawę na pewno wniesie dużo dobrego w nowy rok szkolny.

środa, 15 lipca 2015

Krzyś i Ania nie mogły się doczekać następnego dnia. Rodzina spodziewała się gości. na wakacje z gór miał przyjechać wujek z dziećmi. Wojtuś i Hania były w wieku kuzyna i kuzynki i bardzo się lubiły. co roku widywały się w okresie wakacyjnym. raz dzieci z nad morza jechały w góry za rok za rok było odwrotnie z gór przyjeżdżały nad morze. tym razem rodzina z Zakopanego gościła w Gdyni. Krzyś już od dawna planował co tego roku będą robić z Wojtkiem, a Ania cieszyła się na spotkanie z Hanią marząc o wspólnej zabawie. Mimo wakacji dzieci następnego dnia wstały bardzo wcześnie , żeby wraz z rodzicami pojechać na dworzec po przyjeżdżającą nocnym pociągiem rodzinę. pociąg przyjechał punktualnie , i już wysiadają , pocałunki, uściski , pytania jak minęła podróż i w końcu wszyscy razem ruszają w stronę przystanku tramwajowego. Na szczęście nie muszą jechać daleko, a dzieci pomagają ciągnąć walizki. w mieszkaniu wspólne śniadanie i chłopcy idą do pokoju Krzysia, a dziewczynki do różowego pokoiku Ani. Pierwszy dzień minął im bardzo szybko. Trzeba się przecież było rozpakować i opowiedzieć sobie cały rok kiedy się nie widziały. Zresztą te opowiadania przeciągły się długo w noc, ale rodzice nie reagowali, bo przecież były wakacje i ta sytuacja powtarzała się co roku. Drugiego dnia padał deszcz i nie można było wyjść na dwór, kuzynowie z Zakopanego przypomniały sobie że przecież mają prezent który teraz wypełni im czas. Hania pobiegła do salonu i z podręcznego bagażu taty wyciągnęła pudełko. Dzieci, które przybiegły za nią z ciekawością przyglądały się kukając jedno przez drugie, co też tam ma. Chodźcie, zawołała i wszyscy pobiegli do pokoju dziewczynek bo był większy od pokoju Krzysia. Co masz, pokaż wołała za nią Ania, puzzle, dla wszystkich, każdy układa swój obrazek, ale fajnie krzyknęły dzieci. w pokoju każdy znalazł sobie miejsce na podłodze, a Hania gdyż była najstarsza rozdała dzieciom puzzle według ich wieku. Wojtuś był najmłodszy więc dostał do ułożenia torebkę z 35 puzzlami, następnie Krzyś z 48, Ania 56, a Hani zostało 70 puzzli. Dzieci przed rozpoczęciem układania przyglądały się obrazkom komentowały je i zaśmiewały się. Obrazki które miały układać były bardzo wesołe ich scenki to fragmenty filmu Disneya pod tym samym tytułem co puzzle , czyli "Wesoły dzień Zosi". Dzieci oglądały film i teraz sobie go opowiadały kojarząc obrazki. w końcu każde zajęło się swoim obrazkiem, aż zaniepokojona ciszą mama zajrzała do pokoju. Pierwsza ułożyła Ania, po niej skończyła Hania. Dziewczynki były niedużo starsze od chłopców. Krzyś też prawie samodzielnie sobie poradził i troszkę pomógł Wojtusiowi. Chłopcy nie chcieli żeby dziewczynki im pomagały, chcieli bowiem udowodnić swoją męskość, tata też nie lubi gdy mama mu doradza. Gdy wszyscy już skończyli zaczęli szukać różnic i podobizn między swoimi ułożonymi już obrazkami. I tak wesoło i przyjemnie minęło im popołudnie, mama zawołała na kolację zadowolona że dzieci same wypełniły sobie czas i się nie nudziły. Podziękowała także swojemu bratu za trafiony prezent. kuzynowie obiecali sobie, że następnym razem gdy będzie padał deszcz, będą układać puzzle pod tytułem "Wesoły dzień Zosi" na czas.

piątek, 10 lipca 2015

Ania wracała z przedszkola z mamą, szły bardzo powoli choć mamie trochę się spieszyło, musiała jeszcze zrobić zakupy a potem odwieźć brata Ani na trening piłki nożnej. Córce jednak nie zamykała się buzia, z szeroko otwartymi oczami wpatrzona w mamy twarz ciągle o coś się potykała. Mimo upominań i ponagleń aby szła szybciej bo nie mają czasu a opowiedzieć może w domu, Ania nie przerywała monologu. Była bardzo podekscytowana ponieważ do przedszkola dowieźli nowe zabawki. Wśród zabawek była budowla, którą chciały składać wszystkie dziewczynki z grupy Ani. Aniu przecież masz klocki w domu i rzadko z nich coś budujesz, stwierdziła fakt mama. Bo to są klocki dla chłopców a dla dziewczynek są inne. Z klocków mogą budować wszystkie dzieci. Ania o mało nie weszła w słup od latarni i mama musiała wziąć ją za rękę i po raz kolejny upomnieć aby patrzyła przed siebie bo się przewróci. Nie prawda z klocków dla dziewczynek buduje się zamki księżniczkom, a z twoich klocków nie da się wybudować zamku. Tak ale nie będzie tak piękny smutno odpowiedziała Ania. Ten w przedszkolu mogę ozdobić pięknymi naklejkami i jeszcze mogę pokolorować jak chcę. Mamo kup mi taki, nie taki sam jak w przedszkolu, ale inny. Mama roześmiała się, coś pomieszałaś, ale kupisz? Zapytam pani z twojej grupy o jakie klocki ci chodzi, bo z twojego opowiadania nic nie rozumiem, przecież ci tłumacze. Zaczekaj do jutra, nie zapomnisz zapytać. Jak zapomnę to na pewno mi przypomnisz, na pewno potwierdziła Ania, a mama znów się uśmiechnęła. Weszły do sklepu spożywczego i Ania na chwilę skupiła uwagę na słodyczach. Rano to Ania pierwsza obudziła mamę, zdarzało się to rzadko kiedy wstawała przed mamą. Robiła to tylko przy szczególnych okazjach, jak w dniu imienin, urodzin czy w mikołajki. Teraz też była okazja, Ania chciała "Zimowy Zamek Anny i Elsy". Całą drogę do przedszkola dopytywała mamy czy nie zapomniała zapytać pani o zamek dla księżniczki, ciągłe dopytywania zaczynały już irytować mamę. W przedszkolu dla świętego spokoju mama zapytała wychowawczyni grupy córki, co to za klocki do budowy zamków o których córka ciągle mówi. Pani roześmiała się, już paru rodziców dziewczynek o nie pytało. Są to budowle tekturowe z serii Craft Castle, a w przedszkolu dziewczynki z okazji Dnia Dziecka dostały w prezencie od sklepu zabawkowego "Zimowy Zamek Anny i Elsy" . Dzieciom bardzo się spodobał, bo mogły go nie tylko zbudować, ale i pomalować, a dodanymi do zestawu naklejkami przyozdobić. Ania nie czekając na dalsze wyjaśnienia pani wołała mamo kup mi inny zamek z tej serii, albo taki sam. Niegrzecznie przerywać rozmowę strofowała mama córkę. Idź teraz do sali a o prezencie porozmawiamy po zajęciach, choć w myślach już wiedziała że ma gotowy prezent na zbliżające się imieniny.

czwartek, 9 lipca 2015

Na rynku pojawiła się nowa zabawka Tech Kidizoom Smart Watch, to produkt z serii Kidizoom. Tym wielofunkcyjnym gadżetem elektronicznym mogą się bawić i rozwijać swoje zainteresowania lub je nabywać dzieci już powyżej trzeciego roku życia. Może nie należy do tanich gadżetów, ale wato zainwestować w dziecko już od najmłodszych lat aby w późniejszych latach móc się cieszyć  rezultatami. Wielofunkcyjny edukacyjny zegarek na rękę Smart występuje w pięćdziesięciu wzorach, może być z tarczą analogową jak i cyfrową. Jego możliwości są różnorakie, na pewno dziecko znajdzie w jego wielofunkcyjności coś dla siebie, coś co wzbudzi u niego ciekawość. Poza nauką zegara może na przykład nakręcić krótki film, przykładowo z życia rodzeństwa lub ze szkoły. Robienie zdjęć to kolejna funkcja, która nauczy dziecko skupienia, uwagi, inspiracji. Pozwoli sfotografować ważną dla dziecka sytuację, rzecz czy osobę, a potem dodać efekty specjalne. Po podłączeniu do komputera dzieci mogą zgrywać, ładować zdjęcia i filmy. Dyktafonem można nagrać własną piosenkę, a gdyby się nie spodobała barwa głosu zmienić ją. Funkcja stoper i czasomierz pozwoli dzieciom zmierzyć się na przykład w zawodach sportowych z kolegami. Alarm obudzi, lub zawiadomi o ważnym wydarzeniu,a dodatkowe trzy gry zajmą chwilową nudę. Kidizoom Smart Watch to super kreatywny gadżet elektroniczny zapewniający świetną zabawę, rozwijający wyobraźnię i ujawniający u dzieci zainteresowania, zachęcam do zakupu.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Przeglądając w sklepie półki z grami dla młodych dzieci, w ręce wpadła mi seria puzzli i gier pod tytułem "Kraina Lodu". Szczególną moją uwagę zwróciła gra planszowa memos z tej serii. Gra graficznie pięknie wykończona obrazkami z filmu Disneya "Kraina Lodu". W pudełku znajduje się 60 kwadratowych kartoników ze scenkami z filmu, łącznie 30 par. Myślę że dzieci chętnie zagrają w tą grę, pobudzą wyobraźnię, jak też zdobędą lub utrwalą swoje umiejętności. Gra doskonale ćwiczy pamięć wzrokową jak i spostrzegawczość. Dziecko może grać samo lub w parze. Wystarczy odwrócić kartoniki obrazkami do dołu a dziecko lub dzieci muszą odnaleźć pary odkrywając pojedynczo karty.Wygrywa ten kto pierwszy zgromadzi wszystkie pary. Gra będzie służyć dzieciom długo, jest bowiem wykonana z płótnowanego papieru pokrytego ekologicznymi farbami  spożywczymi. Cała seria puzzli i  gier jest godna polecenia, na pewno każde z dzieci znajdzie coś dla siebie. Na przykład w grę "Piotruś" karty może grać aż czworo dzieci. Wszystko wykonane jest z ekologicznych materiałów, pięknie ozdobione, nasycone mocno kolorowymi barwami. "Kraina Lodu" memos, jak również cała seria na pewno przypadnie do gustu naszym milusińskim, polecam i zachęcam do zakupu

piątek, 3 lipca 2015

Goście przynieśli mnóstwo prezentów, były wśród nich, maskotki, książki, gry puzzle też, więc gdy mama wręczyła Zosi pudełko z puzzlami na twarzy córki zobaczyła rozczarowanie. Zosiu to nie są zwykłe puzzle powiedziała mama. Po wyjściu gości Zosia długo oglądała podarunki odsuwając pudełka z puzzlami, bo lalki i gry były dla niej bardziej interesujące. Na drugi dzień po przyjściu córki z przedszkola mama poprosiła aby Zosia ułożyła puzzle "Jej wysokość Zosia", niechętnie spełniła jej prośbę. I co w nich niezwykłego zapytała, a teraz wystaw puzzle na słońce. Zosia podeszła do okna bo akurat promienie słońca padały na parapet, i oczom jej ukazał się niezwykły widok, puzzle zaczęły zmieniać kolory. Mamo te puzzle są zaczarowane, zmieniają barwy. Mówiłam ci przecież że są niezwykłe, i na drugi dzień zabrała puzzle do przedszkola, aby się nimi pochwalić i pokazać co potrafią. Często po nie sięga jak tylko świeci słońce, zimą a latem leżąc na kocu przed domem cieszy się ich pięknem zmieniających się barw. Wracając z przedszkola przechodzi obok sklepu z zabawkami, i na wystawie spostrzegła puzzle o tym samym tytule, bo Zosia umie już czytać. Mamo są moje puzzle, mama przyjrzała się pudełkom i zauważyła że mają taki sam tytuł, ale są różne rodzaje. "Jej wysokość Zosia" domino gra, puzzle Magic Dekor, puzzle mini, maxi i puzzle piłka, Zosia chciała je wszystkie kupić od razu, ale mama zaśmiała się, musisz poczekać na kolejną okazję na prezent, a póki co możesz koleżance lub koledze dać na prezent imieninowy lub urodzinowy. Zosia nie była tym faktem zbyt zachwycona, ale doszła do wniosku że będzie mogła też z nich korzystać odwiedzając przyjaciół. Tak oto Zosia wprowadziła modę wśród dzieci na serię gier i puzzli pod tytułem "Jej wysokość Zosia". Mamy nie boją się kupować dzieciom puzzli zmieniających kolory czy świecących przy świetle dziennym jak i sztucznym gdyż zrobione są z ekologicznych materiałów, pokryte spożywczymi farbami.



czwartek, 2 lipca 2015

Mama długo zastanawiała się co kupić Zosi na imieniny. Zosia miała pięć lat, w domu było już mnóstwo zabawek i kolejna nowa zabawka, owszem sprawiłaby córce radość, ale na krótko. Zosia bawiła by się nią krótko, jak wszystkie dzieci w jej wieku szybko się nudziła. Po tygodniu jak przypuszczała mama zabawka leżałaby w kącie, a Zosia marudziłaby o następną. Musiało więc być to coś wyjątkowego, coś czym mogła by się cieszyć dłużej. Któregoś dnia przechodząc obok sklepu z zabawkami mama zauważyła na wystawie pudełko z napisem "Jej wysokość Zosia". Zainspirowana napisem weszła do sklepu i poprosiła o pokazanie pudełka, chciała się przyjrzeć bliżej opakowaniu i dowiedzieć się coś więcej na o jego zawartości. Na pudełku pisało, puzzle pięćdziesiąt elementów Lumin Color, zapytała sprzedawczyni o co chodzi z tym lumi kolor. Ekspedientka wyjaśniła że puzzle po ułożeniu na pudełku i wystawieniu na słońce zmieniają kolory. Puzzle to obrazek z filmu animowanego o tym samym tytule, który Zosia lubiła oglądać i swoim charakterem przypominała Zosię z filmu, też lubiła być traktowana jak księżniczka. Mama ucieszyła się że znalazła prezent dla córeczki, miała tylko nadzieję że i Zosi się spodoba. Gdy nadszedł ten oczekiwany przez Zosię dzień, rano wstała podekscytowana. Z niecierpliwością oczekiwała popołudniowego przyjęcia. Przygotowaniom nie było końca, Zosia chciała pięknie wyglądać, żeby zostać zauważoną i chwaloną przez koleżanki, przebierała się w coraz to inne sukienki, aby wybrać najpiękniejszą. Nawet trochę przeszkadzała mamie w przygotowaniach, co chwilę pytając czy w tym wygląda ładniej, czy może poprzedni strój był lepszy. Nie jadła już w tym dniu obiadu, a po małej główce przewijały się obrazki z wymarzonymi prezentami. Przed pierwszym dzwonkiem do drzwi spodziewanych gości, mama pomalowała córce delikatną szminką jeszcze usta i można było zacząć zabawę urodzinową.