Wszelkie okazje takie jak,imieniny, urodziny,mikołaj czy gwiazdka to świetny pretekst
żeby komuś wręczyć prezent w postaci puzzli gier planszowych z których mogą
korzystać zarówno dzieci jak i dorośli. O taki podarek można się również upomnieć,
moje dzieci robiły to i bez okazji. Jak tylko gra się znudziła lub wyszła z mody, a o tym
zazwyczaj wyrokowała szkoła, czy jeszcze jest na topie, albo puzzle układały już z
zamkniętymi oczami, to prosiły o kolejny prezent. Najchętniej raz w tygodniu, bo inaczej
nie było życia w domu. Dzieci marudziły że się nudzą, że wszystko jest stare i w ogóle
do niczego. Więc w domu przez lata zgromadziła się niezła sterta pudeł ,, pudełek,
pudełeczek, woreczków, ogólnie opakowań, którymi nie bardzo było wiadomo co dalej
robić gdzie upchać. Na szczęście mamy strych.Po dłuższym czasie znosiłam ze
strychu dawno nie ogrywane gry i nie układane puzzle, wtedy okazywało się że w grze
brakuje pionków, żetonów, kostki, czy kartoników,albo brakuje puzzli aby ułożyć cały
obrazek. Wybuchały kłótnie dzieciaki oskarżały się wzajemnie kro zgubił, kiedy ci że
teraz to już nie ma sensu granie ani układanie i trzeba coś nowego i kompletnego.
Czasami ja i mąż wybieraliśmy jedną z gier planszowych i rywalizowaliśmy ze
sobą, które z nas jest sprytniejsze, zręczniejsze, mądrzejsze. Tak jak wśród pociech i
między nami dochodziło do sprzeczek, że coś niesprawiedliwie, nieuczciwie, nie takie
zasady są w grze. Braliśmy grę bardzo poważnie, a dzieci nas godziły tłumacząc
reguły. Potem wspólnie śmialiśmy się, jednak przegrany zawsze żądał rewanżu.