czwartek, 12 marca 2015

Ze trzy lata temu zostałam zaproszona przez swoją siostrzenicę na pierwszą komunię. Wybierając się na uroczystość zastanawiałam się nad wyborem prezentu dla Ani, która miała swoje święto i musiał być to wyjątkowy, zostający na długo w pamięci podarunek. Przyszło mi również do głowy, że na taką uroczystość przyjdą nie tylko dorośli, będą tam także dzieci, które po obejrzeniu prezentów, bo solenizantka na pewno będzie chciała się nimi pochwalić, zaczną się nudzić. Dorośli zajęci rozmową między sobą i kosztowaniem podawanych coraz to nowych dań, zaniedbują dzieci, uważając że skoro są w grupie jakoś się zabawią. Owszem, zabawią jeśli będą miały czym i jeśli będzie to coś, czego jeszcze nie znają. Wymyśliłam więc, że ciekawą rozrywką zajmującą uwagę na dłużej byłaby odpowiednia gra dla dzieci. Tylko znów problem jaką wybrać, dzieci będą w różnym wieku. Wybierałam, przebierałam, aż znalazłam grę planszową dla dzieci, ale mogli w niej uczestniczyć i dorośli. Po rozłożeniu gra zajęła podłogę pokoju dziecięcego. Mogło w nią grać wiele osób, a raczej gimnastykować się i śmiać się do rozpuku. Gra gromadziła dzieci w jednym pokoju, zajmowała dłuższy czas, więc nie było obaw, że dzieci się rozproszą, coś nabroją z nudów i wszyscy będą musieli wcześniej rozejść się do domów. Dorośli siedzieli w salonie na dole, a z piętra dochodziły nas stukania, pukania i wybuchy radosnego, wesołego dziecięcego śmiechu. Uroczystość udała się wspaniale, tak dla dorosłych jak i dla małych uczestników imprezy. I to wszystko dzięki grze planszowej. Czasami niewiele trzeba, aby wszystko wypadło tak jak byśmy sobie tego życzyli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz