czwartek, 25 czerwca 2015

W dzieciństwie dużo podróżowałam, były to dość długie podróże bo dwunastogodzinne. Pociąg ciągnęła węglowa ciuchcia, przejeżdżając przez zbliżone do siebie krajobrazy, mijając domy, pola, na których spotykało się pasącą się krowę czy pracującego koniem rolnika. Jechaliśmy przez mosty, rzeki wjeżdżając co jakiś czas na stację. W tamtych czasach nie było jeszcze telefonów komórkowych ani tabletów, żeby można zająć czymś czas i nie zanudzić się. Moją rozrywką były warcaby na magnes, pionki nie spadały gdy pociąg pędził, czy hamował przed wjazdem na stację. Karty, w które grałam z tatą lub bratem, zależy z kim podróżowałam. Potem doszła kostka Rubika, i tak przetrwałam długą podróż. W dzisiejszych czasach dzieci mogą zabrać na drogę zabawki elektroniczne, gry planszowe, karty Piotrusia, aby tylko znalazł się choć jeden chętny do gry to podróż choćby nie wiem jak długa przebiegnie jak krótka chwila, pełna śmiechu i dobrej zabawy. Nie sposób się nudzić w żadnym środku lokomocji gdy mamy tyle możliwości aby zapełnić sobie czas, choćby bardzo długi.
                                


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz