W dzieciństwie dużo podróżowałam, były to dość długie podróże
bo dwunastogodzinne. Pociąg ciągnęła węglowa ciuchcia, przejeżdżając przez
zbliżone do siebie krajobrazy, mijając domy, pola, na których spotykało się
pasącą się krowę czy pracującego koniem rolnika. Jechaliśmy przez mosty, rzeki
wjeżdżając co jakiś czas na stację. W tamtych czasach nie było jeszcze
telefonów komórkowych ani tabletów, żeby można zająć czymś czas i nie zanudzić
się. Moją rozrywką były warcaby na magnes, pionki nie spadały gdy pociąg
pędził, czy hamował przed wjazdem na stację. Karty, w które grałam z tatą lub
bratem, zależy z kim podróżowałam. Potem doszła kostka Rubika, i tak przetrwałam
długą podróż. W dzisiejszych czasach dzieci mogą zabrać na drogę zabawki
elektroniczne, gry planszowe, karty Piotrusia, aby tylko znalazł się choć jeden
chętny do gry to podróż choćby nie wiem jak długa przebiegnie jak krótka chwila, pełna śmiechu i dobrej zabawy. Nie sposób się nudzić w żadnym środku lokomocji
gdy mamy tyle możliwości aby zapełnić sobie czas, choćby bardzo długi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz