wtorek, 28 kwietnia 2015

 Gry towarzyszyły mi kiedy byłam nastolatką, potem młodzieżą, a teraz jako już dorosła osoba bawię się grami w towarzystwie dorosłych, a czasami nastolatków. Już w dzieciństwie graliśmy z dzieciakami w "piotrusia", teraz karty "piotruś" występują jako gry dla dzieci w wielu wydaniach gier. Kartami dla dorosłych jako nastolatki zabawialiśmy się grając w wolnych chwilach, wieczorami, w zimowe popołudnia,. Oczko , poker, remik, makao, czy tysiąc zajnowały nudę i samotnośc. Nie było czasu na wymyślanie i realizacje głupich pomysłów. Trzeba było trochę wytężyć umysł bo przecież każdy z grających chciał wygrać. Przy tym śmiechom, żartom nie było końca, a i wzajemnie lepiej poznawaliśmy się. Tworzyły się grupy przyjaciół, łączyły nas wspólne zainteresowania, tematy, dobierały się pary. Samotność nigdy nam nie doskwierała i problemy łatwiej się rozwiązywały, było komu się zwierzyć, było z kim porozmawiać.Na zmartwienia najlepsi są znajomi i wykorzystany przyjemnie czas. Teraz też w wolnym czasie wracam chętnie do gry w karty, lub innych gier towarzyskich, wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie.Trochę też bawiłam się we wróżkę układając pasjanse, próbując potwierdzić swoje wybory, czy sprawdzić spełnienie się marzeń. Niestety nie mogę potwierdzić czy pasjans wychodził bo moje sprawy miały iść po mojej myśli,ale było to ekscytujące Czekać na wynik ułożenia się kart.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz