Gry towarzyszyły mi kiedy byłam nastolatką, potem
młodzieżą, a teraz jako już dorosła osoba bawię się grami w
towarzystwie dorosłych, a czasami nastolatków. Już w dzieciństwie
graliśmy z dzieciakami w "piotrusia", teraz karty "piotruś" występują
jako gry dla dzieci w wielu wydaniach gier. Kartami dla dorosłych jako nastolatki zabawialiśmy się grając w
wolnych chwilach, wieczorami, w zimowe popołudnia,. Oczko , poker,
remik, makao, czy tysiąc zajnowały nudę i samotnośc. Nie było
czasu na wymyślanie i realizacje głupich pomysłów. Trzeba było
trochę wytężyć umysł bo przecież każdy z grających chciał
wygrać. Przy tym śmiechom, żartom nie było końca, a i wzajemnie
lepiej poznawaliśmy się. Tworzyły się grupy przyjaciół, łączyły
nas wspólne zainteresowania, tematy, dobierały się pary. Samotność nigdy nam nie doskwierała i problemy łatwiej się rozwiązywały,
było komu się zwierzyć, było z kim porozmawiać.Na zmartwienia
najlepsi są znajomi i wykorzystany przyjemnie czas. Teraz też w
wolnym czasie wracam chętnie do gry w karty, lub innych gier
towarzyskich, wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla
siebie.Trochę też bawiłam się we wróżkę układając pasjanse,
próbując potwierdzić swoje wybory, czy sprawdzić spełnienie się
marzeń. Niestety nie mogę potwierdzić czy pasjans wychodził bo
moje sprawy miały iść po mojej myśli,ale było to ekscytujące
Czekać na wynik ułożenia się kart.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz