poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Moje dzieciństwo przypada na lata osiemdziesiąte, to bardzo ciężkie lata dla dzieci i dorosłych. Pomarańcze zjadałam z okazji świąt, jeśli udało się wystać w sklepach. Wyrób czekoladopodobny to już był przysmak. Paluszki, landrynki, dropsy to słodycze mojego dzieciństwa, jeśli odstało się swoje w kolejkach i oczywiście jeszcze musiało wystarczyć towaru po dotarciu do lady. Dorośli nie mieli łatwiej. Półki w sklepach były puste, a jeżeli była już jakaś dostawa towaru, to trzeba go było wystać,  czasami nawet przez dwa, trzy dni zmieniając się w rodzinie, wcale nie mając pewności, że się go kupi. W tamtych czasach były jeszcze kartki na towary, np.cukier, masło, mięso, brakowało tylko samego towaru. Gdy próbowałam wytłumaczyć swoim dzieciom zasady życia w latach osiemdziesiątych nie potrafiły tego pojąć, przecież teraz wszystko jest, niczego w sklepach nie brakuje, nie ma kolejek, a produkty są smaczne i wartościowe. Bardzo dobrym rozwiązaniem pokazania dzieciom życia w nie tak odległych latach, a tak bardzo różniących się od dzisiejszych okazała się gra, na którą przypadkiem natrafiłam w sklepie, doskonale odzwierciedla tamte czasy. W grze planszowej dla dzieci są sklepy, towary, dostawcy produktów, gracze, czyli kupujący i oczywiście kolejki, w których trzeba stać aby coś kupić. Doskonała nauka dla dzieci o dzieciństwie ich rodziców i dobra zabawa. Można komentować i śmiać się z minionej przeszłości, polecam,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz