środa, 15 kwietnia 2015
Patrzę na obraz ułożony przez córkę, składający się z dwóch tysięcy puzzli i wspominam podziwiając. Obraz wisi na ścianie oprawiony w drewnianą, lakierowaną ramkę. Malutkie wypukłe i wklęsłe kwadraciki puzzli tworzą malowniczy zimowy krajobraz. Na dworze wiosna, wszystko budzi się do życia. Trawa zaczyna się zielenić, podwórko całe w stokrotkach, drzewa puszczają pąki, a na obrazie zima. Wszystko w śniegu. Ciemne niebo jaśnieje od gwiazd i lamp na ulicach, po oblodzonych mostach mkną sanie, senne miasteczko otaczają góry. Kiedy tylko spojrzę na ten krajobraz, jaka by to nie była pora roku, ja zagłębiam się w klimat świąt Bożego Narodzenia i ogarnia mnie świąteczny nastrój. Zaraz potem zastanawiam się ile moja córka mogła mieć lat, gdy układała te puzzle. Z pewnością był to grudzień, szkoła podstawowa. Byłam z niej dumna, ponieważ obraz jest trudny. Na dużej powierzchni połacie śniegu różniące się nieznacznie odcieniami. To jej pierwsze puzzle wymagające skupienia, potem były już tylko trudniejsze i z większą liczbą elementów. Nie widziałam nigdy równie pięknych ręcznie malowanych obrazów. Te kilkutysięczne puzzle powinien układać dorosły, a podołało im dziecko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz