Krzyś
i Ania nie mogły się doczekać następnego dnia. Rodzina
spodziewała się gości. na wakacje z gór miał przyjechać wujek z
dziećmi. Wojtuś i Hania były w wieku kuzyna i kuzynki i bardzo się
lubiły. co roku widywały się w okresie wakacyjnym. raz dzieci z
nad morza jechały w góry za rok za rok było odwrotnie z gór
przyjeżdżały nad morze. tym razem rodzina z Zakopanego gościła w
Gdyni. Krzyś już od dawna planował co tego roku będą robić z
Wojtkiem, a Ania cieszyła się na spotkanie z Hanią marząc o
wspólnej zabawie. Mimo wakacji dzieci następnego dnia wstały
bardzo wcześnie , żeby wraz z rodzicami pojechać na dworzec po
przyjeżdżającą nocnym pociągiem rodzinę. pociąg przyjechał
punktualnie , i już wysiadają , pocałunki, uściski , pytania jak
minęła podróż i w końcu wszyscy razem ruszają w stronę przystanku tramwajowego. Na szczęście nie muszą jechać daleko, a
dzieci pomagają ciągnąć walizki. w mieszkaniu wspólne śniadanie
i chłopcy idą do pokoju Krzysia, a dziewczynki do różowego
pokoiku Ani. Pierwszy dzień minął im bardzo szybko. Trzeba się
przecież było rozpakować i opowiedzieć sobie cały rok kiedy się
nie widziały. Zresztą te opowiadania przeciągły się długo w
noc, ale rodzice nie reagowali, bo przecież były wakacje i ta
sytuacja powtarzała się co roku. Drugiego dnia padał deszcz i nie
można było wyjść na dwór, kuzynowie z Zakopanego przypomniały
sobie że przecież mają prezent który teraz wypełni im czas.
Hania pobiegła do salonu i z podręcznego bagażu taty wyciągnęła
pudełko. Dzieci, które przybiegły za nią z ciekawością
przyglądały się kukając jedno przez drugie, co też tam ma. Chodźcie, zawołała i wszyscy pobiegli do pokoju dziewczynek bo był
większy od pokoju Krzysia. Co masz, pokaż wołała za nią Ania,
puzzle, dla wszystkich, każdy układa swój obrazek, ale fajnie krzyknęły dzieci. w pokoju każdy znalazł sobie miejsce na
podłodze, a Hania gdyż była najstarsza rozdała dzieciom puzzle
według ich wieku. Wojtuś był najmłodszy więc dostał do ułożenia
torebkę z 35 puzzlami, następnie Krzyś z 48, Ania 56, a Hani
zostało 70 puzzli. Dzieci przed rozpoczęciem układania przyglądały
się obrazkom komentowały je i zaśmiewały się. Obrazki które
miały układać były bardzo wesołe ich scenki to fragmenty filmu Disneya pod tym samym tytułem co puzzle , czyli "Wesoły dzień Zosi". Dzieci oglądały film i teraz sobie go opowiadały kojarząc obrazki.
w końcu każde zajęło się swoim obrazkiem, aż zaniepokojona ciszą
mama zajrzała do pokoju. Pierwsza ułożyła Ania, po niej skończyła
Hania. Dziewczynki były niedużo starsze od chłopców. Krzyś też
prawie samodzielnie sobie poradził i troszkę pomógł Wojtusiowi.
Chłopcy nie chcieli żeby dziewczynki im pomagały, chcieli bowiem
udowodnić swoją męskość, tata też nie lubi gdy mama mu doradza. Gdy wszyscy już skończyli zaczęli szukać różnic i podobizn
między swoimi ułożonymi już obrazkami. I tak wesoło i przyjemnie
minęło im popołudnie, mama zawołała na kolację zadowolona że
dzieci same wypełniły sobie czas i się nie nudziły. Podziękowała
także swojemu bratu za trafiony prezent. kuzynowie obiecali sobie, że
następnym razem gdy będzie padał deszcz, będą układać puzzle
pod tytułem "Wesoły dzień Zosi" na
czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz